Dalmacja Ultra Trail

Niedawno wziąłem udział w ciekawych zawodach w Chorwacji, Dalmacja Ultra Trail na dystansie 60 km.
Był to typowy trail, a więc fajna opcja sprawdzenia się siłowo przed Harią, jak i zaadaptowanie do nieco wyższych temperatur, aniżeli na wyspach.
Start z samego rana, morze, kamienie, gładkie szutry, no cud miód i orzeszki. Z początku wszystko idzie gładko, według planu którego z reguły nigdy nie mam, jednak tempo wedle założeń, biegnę z przodu, w pierwszej trójce. Temperatura nie jest bardzo wysoka, około 25 stopni, jednak słońce operuje niemiłosierni i pokazuje pazury. Około 30 km, pare km przed punktem nr ileśtam, zaczynam mieć dziwne problemy, kolki i uciski w klatce piersiowej. Jestem zmuszony do przystanku i głębokich wdechów, bo dłużej nie jestem w stanie biec. Udaje mi się jakoś dotruchtać do punktu w którym zamierzam zejść z trasy, bo szczerze powiem nie chciało mi się już, dziwne bóle i myślę już o browarze. Odpoczywam nieco na punkcie, koleżanka mnie motywuje, więc postanawiam, że spróbuje, najwyżej się wrócę. Oczywiście lepiej nie było, strasznie mozolnie mi szły kolejne km. Aha dlaczego te bóle, kolki? Krótko i na temat, z racji 25stopniowej temperatury i słońca operującego na moją głupią głowę piłem wodę jak szlachcic sarmata wino. Nie wystarczały mi małe łyczki co 2 km, trzeba było rzucać się łapczywie, przecież to wyścig… Ciągnę się tak mozolnie jeszcze z 10 km i spotykam Czecha, który widzę również ma niemałe problemy. Z racji obustronnej ułomności, postanawiamy skoczyć do sklepu na browarka, a co ? 5h za mną w takim skwarze, a ja o suchym pysku…Wypiwszy napój bogów ruszamy dalej w poszukiwaniu skarbu. Jakoś raźniej się zrobiło, więc coś tam biegamy, na ostatnich 12 km przyspieszam, zostawiam Czecha i biegnę już do mety, by zakończyć tą mękę. Spotykam jeszcze gapowiczów, którzy pomylili trasę, więc biegniemy w grupie prawie do mety. O dziwo mojej niedołężności udaje mi się zająć 4te miejsce na rzecz jakiegoś gamonia co skrócił trasę i ominął punkty kontrolne 😀 Aha 4te open, 3cie wśród mężczyzn. Zawody wygrała kobieta, bardzo mocna laska 🙂
Podsumowanie? Było pudło, z czego wszak jestem zadowolony, z czasu osiągniętego jednak nie. Mam nauczkę, ale kazali pić to piłem 😀
Na podium stali sami Polacy. Warto uwzględnić, że na najdłuższym dystansie 155km wygrała również Polka.
Czy warto brac udzial w biegach ultra w Chorwacji ? Hmm jeśli jesteście na wakacjach to owszem tak. Specjalnie jeździć w te strony na zawody to chyba nie bardzo. Są o wiele lepiej zorganizowane i bardziej konkurencyjne eventy 🙂
Pozdro 600