III Festiwal Rzeznika

11.06.2017
O Biegu Rzeznika uslyszalam kilka lat temu moze z 5…od mojej kolezanki Ani ktorej brat bral w nim udział, wtedy 80km w Bieszdzadach wydawalo mi sie nie realnym do zrealizowania celem.
Do losowania przystapilam z Tomek Grzelewski jak wiemy bieg ten odbywa sie w parach co jest dla wielu biegaczy utrudnieniem, ale niestety sie nie udalo, lecz nadarzyla sie szczesliwa okazja biegu razem z Joanna Krzosek
Od lutego zaczely sie przygotowania, juz w maju czulam ze jestem do tego biegu przygotowana fizycznie a nasz maly wyscig na Snowdon uswiadomil mi jak sobie poradzic w wyjsciem poza swoja strefe comfortu i nauczyc sie biegac jak jest ciezko, co bylo dla mnie przez dlugi czas ciezkim orzechem do zgryzienia.


Na Festiwal Rzeznicki pojechalismy dosc duzo grupa wiec bylo duzo smiechu.
Obie z Asia borykalysmy sie z kontuzja lewej stopy ktore przynajmniej moja wspolpracowala ze mna przez wiekszosc czasu ale tez troche balam sie zeby nic sie nie stalo w czasie biegu.
Przed samym biegiem bylam spokojna, kolacja, pakowanie, stoperan kilka godzin snu i pobudka o 12.30 w nocy. W glowie mialam opracowany mniej wiecej plan jak szybko musimy sie poruszac aby spokojnie sie przepakowac i zjesc na postojach i spokojnie zdazyc w czasie ukonczyc bieg.
Bylo 3 nad ranem morze swiatelek, bebny, wystrzal i ruszamy!
Pierwsze kilometry spokojnie, bieglysmy na plaskim, zbiegalysmy w dol i podchodzilysmy podbiegi.
Krotkie uzupelnienie plynow kolo Przeleczy Zebrak i dalej do Cisnej. Ten odcinek byl przyjemny az chcialo sie biec. Zbieg droga asfaltowa do Cisnej i okrzyki publicznosci Dziewczyny na czele, dawajcie to bylo mile pewnie dlatego ze Nas kobiet bylo mniej w Cisnej zameldowalysmy sie po 4.42 na 288 miejscu z nadzieja
na zupe pomidorowa ktorej nie bylo.. zjadlysmy kilka pieczonych ziemiakow, uzupelnilysmy plyny, kijki i zaczela sie wspinaczka na Male Jaslo!


Tam pomaglam Asi i wzielam ja na hol, zrobiony ze smyczy do biegania z psem co wzbudzalo ogromne zainteresowanie naszych wspolzawodnikow, niektorzy pytali sie ile takie cos kosztuje .
Trasa od Cisnej do nastepnego przepaku byla blotnista i trzeba bylo uwaza na zbiegach niektore podejscia tez szly z tego powodu wolno.
Na 50km zbieg na nastepny przepak w Smereku gdzie znowu ludziki powitali nas bardzo goraco z okrzykami Dziewczyny na czele peletonu! Tam tez byla wyczekana zupa pomidorowa dotarłyśmy tam w 8.17. W Smereku ukochałam Asie w euforii szczescia bo bylam z nas dumna ze udalo nam sie tam dotrzec.
Startując w biegu troche w glebi duszy balam sie ze jedna z nas moze zejsc z trasy…ale tam juz wiedzialam ze uda nam sie skonczyc bieg.
Przez caly bieg mialysmy taka zasade ze nie ogladamy sie za siebie tylko krzyczymy czy jestesmy co bylo rowniez pomyslem innych biegaczy i powstawaly zabawne sytuacje gdzie ktos obcy odpowiadal na pytanie Jestes? Tak! Po kilku takich incydentach wolalam juz -Asia Jesteś? I Asia odkrzykiwala Jestem? Na zbiegach szlo nam bardzo dobrze bardzo duzo osob wyprzedzalysmy, krzyczac Lewa wolna!!


Szybkie uzupelnienie plynow w Roztokach i ,,doladowanie,, baterii czyli wypilysmy jakiegos Shota z aminokwasami , witaminami….zaczelo sie podejscie na Paprotna!! Masakra dostalam takiej reakcji na to cos co wypilam…bardzo slabo zaczelam sie czuc, brakowalo mi sily, czulam pieczenie na calym ciele i myslalam ze krew to mi calkiem gdzies odplynela..zdjelam Asie ze smyczy i jakos sie dowloklysmy na szczyt..tam juz zaczelam sie czuc normalnie!
Jeszcze tylko jedna mala gorka i meta!! Mala gorka miala miec 500m a miala 1.5km!!! Bylo to bardzo wolne i ciezkie podejscie… ale powoli i sie udalo potem juz tylko zbieg do Cisnej! Jak zobaczylysmy chlopaka na rowerze ktory powiedzial nam ze do mety juz niedaleko i uslyszalysmy wrzaski na mecie lzy sie cisnely do oczu ze Szczescia. Bieg ukonczylysmy w 15.16.50 na 304 pozycji w open na 536 par startujacych. Bylysmy 10 na 30 zespolow kobiecych
Podsumowanie ten bieg byl wyjatkowy bo czulam sie odpowiedzialna za kogos ale obie dbalysmy o siebie, nawzajem. Biegnac w parze trzeba myslec o drugiej osobie, a czasem nie jest to latwe zeby oddac kawalek siebie ale czasami warto. Mysle ze z Asia bylysmy dosc zgranym zespolem, bez zbednego gadania, szybkie decyzje, super szybkie zbiegi.
Lekcja na przyszlosc bardziej dokladna analiza biegu ile metrow ma to podejscie!!
Nie jedzenie na trasie rzeczy ktorych sie nie probowalo wczesniej!!
Najfajniejsze momenty wszystko do 70km! Bylo naprawde lajtowo co mnie cieszy bo znaczy ze bylam do biegu przygotowana Zbieganie i okrzyki ludzi-Dziewczyny gora!!!
kobieta ktora dolaczyla sie do spiewania Sen o Warszawie na trasie meta i jak wbiegalysmy na nia ze lzami w oczach! Joanna Krzosek dzieki za wspolne spedzone 15 godzin w Bieszdzadach! Oferta matrymonialna do negocjacji


Jacob Snochowski dziekuje za pomoc w przygotowaniach do biegu
Wojciech Siemaszko dzieki za wiare we mnie
Agnieszka Trepka i Anna Nowak za wsparcie! Mirek Mirek Irek Poniewozik i Marek Wozniak za towarzystwo! Marek i Aga dzieki za mozliwosc dotarcia do Krakowa.
P.S info dla dziewczyn bieglam w spodniczce Polka.Sport i nie bylo zadnych obtarc